Nie bójmy się euro
Prawda jest taka, że tylko nielicznych stać na zakup własnych czterech ścian za własne pieniądze, pozostali liczą na kredyt mieszkaniowy. Najczęściej jest to kredyt, którego zastawem jest hipoteka nieruchomości już posiadanej. Jeszcze 3-4 lata temu o taki kredyt nie było trudno, mało tego banki namawiały klientów do korzystania z takich kredytów. Oczywiście musiały być zachowane wszystkie procedury związanie z wpisaniem hipoteki do księgi wieczystej, ubezpieczenie mieszkania, a także sprawdzenie zdolności kredytowej starającego się o kredyt. Najbardziej klientów banków interesował kredyt mieszkaniowy bez wkładu własnego i takie możliwości również były. Jednakże do pewnego czasu, bowiem kiedy w 2007 roku przyszedł kryzys i wszystko się skończyło. Na szczęście wygląda na to, że najgorsze mamy już poza zobą przynajmniej na rynku kredytów mieszkaniowych i hipotecznych. Banki zaczęły łagodzić swoją politykę kredytową szczególnie właśnie na tych rynkach kredytowania. Obecnie już kilkanaście banków ma w swojej ofercie kredyt mieszkaniowy bez wkładu, a kilka poszło jeszcze dalej i serwują klientom kredyty nawet powyżej wartości nieruchomości. Są to jednak kredyty drogie i nie wszystkich na nie stać. Najłatwiej na tym rynku uzyskać jest kredyt w euro, ponieważ banki właśnie tę walutę preferują. Przy kredytowaniu w walucie obcej trzeba się jednak liczyć z wahaniami kursu walut. Co zatem zrobić , aby się przed tymi wahaniami zabezpieczyć i czy jest to w ogóle możliwe?
- Ostatnie cięcia stóp procentowych w europie sprawiły, że znacznie obniżyło się oprocentowanie kredytów we frankach szwajcarskich oraz euro. Jednakże kredyty we frankach są droższe poprzez wyższe marże i prowizje, dlatego kredyty w euro cieszą się większym zainteresowaniem wśród klientów. Poza tym zaletą kredytów w euro jest także perspektywa szybkiego wejścia Polski w strefę euro. Trzeba też pamiętać, że najbardziej narażone na wahania kursu są kredyty krótkoterminowe, wtedy różnica między kredytami w złotówkach oraz euro może się zatrzeć. Na przykład w najbardziej ekstremalnym momencie kryzysu kurs euro w stosunku do złotego zmienił się aż o 53%. Nie trzeba chyba mówić co to oznaczało dla kredytobiorców mających kredyty w tej walucie, ale i w złotówkach. Wzrost kursu waluty sprawia, że rośnie całkowity koszt kredytu, ale jeżeli kurs spada to z natury rzeczy obniża się całkowity koszt kredytu. Sytuacja w jakiej się obecnie znaleźliśmy sprawiła, że kredyt w euro najbardziej się opłaca i klienci z tych kredytów najczęściej korzystają. Przy kredycie długoterminowym, a takim kredytem jest kredyt mieszkaniowy, najlepiej kredyt mieszkaniowy bez wkładu własnego, ryzyko jest mniejsze. Poza tym – jak już zaznaczyłem – Polska wcześniej czy później wejdzie w strefę euro i to niweluje zagrożenia wahań kursu. Dlatego banki chętniej takich kredytów udzielają, a zainteresowanie nimi rośnie – powiedział jeden z analityków finansowych.