Nie kupuj dziury w ziemi
Rynek kredytów mieszkaniowych i hipotecznych reaguje na każde wahnięcie walutowe, na każde wydarzenie finansowe, na spadki i wzrosty stóp procentowych na niemal wszystkie zdarzenia związane z finansami. Dlatego przez tak długi okres rynek ten w czasie kryzysu był zamrożony i dlatego banki zaostrzyły warunki przyznawania takich kredytów. Dopiero od niedawna na tym rynku zaczęło się lepiej dziać, ponieważ banki łagodzą swoją politykę kredytową, obniżają swoje prowizje i marże i coraz częściej zaczynają rezygnować z wkładów własnych. Polityki tej nie podziela komisja nadzoru finansowego, która od dawna przygląda się poczynaniom banków, a szczególnie jeżeli chodzi o kredyty walutowe. Prowadzone są właśnie prace nad nowelizacją rekomendacji S, która ma ograniczyć „nieodpowiedzialną” politykę kredytową tych banków, które już wyczerpały swoje limity i w związku z tym ma być już znacznie trudniej o kredyt mieszkaniowy hipoteczny w obcej walucie. Tymczasem to właśnie kredyt mieszkaniowy hipoteczny najczęściej pozwala na zakup własnego mieszkania.
- To prawda kredyt mieszkaniowy hipoteczny wielu rodzinom pomógł w zakupie własnych czterech ścian i dlatego decyzja o wyborze mieszkania powinna być jak najbardziej odpowiedzialna, szczególnie jeżeli chodzi o zakup mieszkania na rynku pierwotnym. Znanych jest bowiem wiele przypadków bankrutowania firm deweloperskich przed zakończeniem inwestycji i dlatego nie powinno się inwestować swoich pieniędzy nad którymi najczęściej wisi hipoteka, na zakup dziury w ziemi. A tak zbyt często się niestety dzieje. Na przykład z ostatnich badań rynku mieszkaniowego wynika, że 58 procent ryzykuje stawiając na mieszkania jeszcze nie oddane do użytku, pozostałe 42 procent kupuje gotowe lokale. Niemało bo aż 17 procent podpisuje umowę z deweloperem na zasadzie dziury w ziemi i w tej sytuacji jest największy wybór mieszkań, ale też i ryzyko największe, bowiem niejeden raz spotkaliśmy się z przypadkiem kiedy deweloper nie kończył inwestycji, a przyszli lokatorzy tracili swoje pieniądze – najczęściej pożyczone w banku. Tym samym kredyt mieszkaniowy hipoteczny jaki zaciągnęli na konto przyszłego mieszkania bezpowrotnie tracili. Dlatego przy podejmowaniu podobnych decyzji powinno się z dużą ostrożnością dobierać dewelopera – powiedział znawca tego rynku.
I ma rację, ponieważ decyzja jest zbyt poważna i ryzykowana. Natomiast z tych samych badań też wynika, że z każdym zakończeniem kolejnego etapu budowy rośnie liczba klientów zainteresowanych kupnem mieszkania. Najwięcej umów zawieranych jest po oddaniu budynku do użytku i to dobrze świadczy o kupujących, którzy nie chcą kupować kota w worku. Ale na przykład w Warszawie na stan zerowy decyduje się aż 26 procent klientów i jest to najwyższy odsetek stawiających na przysłowiową dziurę w ziemi. Najmniej ryzykują poznaniacy i na I etap budowy decyduje się tam tylko 8 procent klientów. Czy warto ryzykować swoje pieniądze o tym niech zadecyduje każdy, który stawia na szali kredyt mieszkaniowy hipoteczny, który będzie później spłacać przez kilkadziesiąt kolejnych lat.